DOLICZYĆ DO TRZECH

h

Znowu w łóżku nakrył nas świt i troszeczkę jakby nam wstyd

e D e D

czyjeś ucho ciekawe zza ściany pewnie wyrok już został wydany

A

ale tym nie martwimy się zbyt

pośród nocy tłumiony śmiech słodko grzeszyć to żaden grzech

a jeżeli nie grzeszyć to marzyć o tym co się nowego wydarzy

jeśli tytko policzyć do trzech

D A G A D A G A

I raz i dwa i trzy i już widok cudowny się śni

G A D h e

kraj płynący ambrozją i mlekiem kraj pachnący uczciwym człowiekiem

h D A

który wszystkim otwiera drzwi

i raz i dwa i trzy znikła bieda i kwitną bzy

więc bogate nareszcie są tłumy niekoniecznie przez koło fortuny

lecz zwyczajne szczęśliwe dni

 

Znowu w łóżku nakrył nas świt i troszeczkę jakby nam wstyd

bo czy można tak leżeć i marzyć o tym co się nowego wydarzy

kiedy inni wciąż walczą o szczyt

 

zawstydzenie zwykła to rzecz ale bić się też trzeba chcieć

o my tytka spokoju szukamy więc leciutko się znów dotykamy

i liczymy po cichu da trzech

I raz i dwa i trzy ...

POWRÓT DO CHWYTÓW


STRONA NALEŻY DO SERWISU www.podbuda.art.pl
Webmaster
Michał Czejgis
Design by daltonprojekty 2001-
All rights reserved