ZWYKŁE BABSKIE GADANIE

D A h A h D cis A

Mój ojciec podobno miał krzepę nie lada i zawsze świerzbiły go dłonie

D A h A h D cis A

i z żadną się władzą pokornie nie zgadzał wciąż mawiał że jutro już koniec

D h E A h A fis E

Więc kiedy wychodził by w wieczór się wtopić i sprawy rozwiązać zawiłe

D h E A h A E D

to matka płakała bo bała się nocy i cicho do niego mówiła

A D A D A

Nie chodź kochany na wiec posiedź tu lepiej w domu

D cis h G D A

wiem że to ważne lecz jesteś potrzebny komuś

A D A D A

komuś kto dom nasz zna jak swoich palców pięć

D cis h G D A

kto tylko ciebie ma nie chodź kochany na wiec

A dzisiaj pielucha i ciepła poducha i życie jak z miodem naleśnik

przez radio otucha się leje do ucha i radość że w przodzie jesteśmy

I tylko czasami gdy w oczach masz wicher i drzwi zatrzaskujesz za sobą

w obawie przed nocą w oddali gdzieś słyszę przed laty mówione tak słowa

Nie chodź kochany na wiec posiedź tu lepiej w domu

wiem że to ważne lecz jesteś potrzebny komuś

komuś kto dom nasz zna jak swoich palców pięć

kto tylko ciebie ma nie chodź kochany na wiec

POWRÓT DO CHWYTÓW


STRONA NALEŻY DO SERWISU www.podbuda.art.pl
Webmaster
Michał Czejgis
Design by daltonprojekty 2001-
All rights reserved