|
W roku 1969 w piwnicy mieszczącej się pod klubem Buda przy ulicy Ziaji w Krakowie rozpoczął swoją działalność kabaret Wyższej Szkoły Rolniczej . Przyjął nazwę Pod Budą. Jednym z jego założycieli i filarów był Bogdan Smoleń.
W 1972 roku do kabaretu, w którym występowała już Chariklia Motsiou
trafili Anna Treter – pianistka i wokalistka oraz Jan Hnatowicz – gitarzysta i kompozytor. Kabaret z dużym powodzeniem funkcjonował do 1977 roku zdobywając m.in. w 1974 nagrodę główną Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich jako kabaret , a wiosną 1975, na tym samym festiwalu nagrody główne otrzymali ; Bogdan Smoleń i Jan Hnatowicz,
a Anna Treter - nagrodę indywidualną. Kabaret był również zdobywcą nagród i wyróżnień na wielu innych festiwalach i przeglądach. Latem 1975 roku do kabaretu trafił Andrzej Sikorowski.
Zespół muzyczny kabaretu, który przyjął nazwę Grupa Muzyczna Pod Budą tworzyli wtedy:
Anna Treter – śpiew, fortepian, Chariklia Motsiou – śpiew ,
Krzysztof Gawlik – skrzypce , Jan Hnatowicz – gitary, Andrzej Sikorowski – śpiew , gitara, mandolina i Andrzej Żurek – gitara basowa. Zespół po raz pierwszy zaprezentował szerszej publiczności swój autorski program w lipcu 1977 roku na Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej „Fama” w Świnoujściu.
Piosenkami „Ballada o ciotce Matyldzie” , Ballada o walizce”, „Blues o starych sąsiadach” czy przepiękną „Gdy mnie kochać przestaniesz” zachwycili publiczność.
Dwa lata później za pastisz „Bardzo smutna piosenka retro” otrzymali na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu wyróżnienie! Piosenka napisana dla żartu stała się znakiem firmowym Grupy choć dziś niewiele osób pamięta jej tytuł. Podpierając się doskonale znanym refrenem, utwór zyskał sobie „drugi tytuł” i dziś większość mówi o nim: „Kap. Kap...”.
Po sukcesie w opolskim amfiteatrze, rozpoczął się okres w którym „Buda” grała ogromne ilości koncertów w całej Polsce a także brała udział w programach telewizyjnych. Wreszcie trafiła do studia aby nagrać swój debiutancki album. Zatytułowany po prostu „Grupa Muzyczna Pod Budą” ukazał się w 1980 roku. W tym czasie Anna Treter była już żoną Jana Hnatowicza. Małżeństwem byli także Chariklia Motsiou i Andrzej Sikorowski. Ponieważ także w 1980 roku przyszła na świat ich córka, pierwsza płyta zespołu była zarazem ostatnią z udziałem Chariklii. (Kilkanaście lat później, żona Andrzeja Sikorowskiego zostanie managerem Grupy.)
W roku 1983 ukazuje się druga płyta Grupy „Postscriptum”. Jest diametralnie inna od pierwszej. Czas w którym powstawała i w którym była nagrywana miał niewątpliwie wpływ na jej zawartość. Zdecydowana większość zawartej na niej muzyki jest autorstwa Jana Hnatowicza. Piosenka „O la ri ja” otwierająca album została jako bodajże jedyna w historii zespołu ocenzurowana.
Na następną płytę fani zespołu musieli czekać aż cztery lata. W 1987 roku wytwórnia Wifon wydała „List do świata” – płytę w jakimś stopniu przełomową, w pewnym stopniu zamykającą pierwszy etap istnienia grupy. Materiał tam zawarty jest zbiorem nagrań dokonanych dla Polskiego Radia w latach 1980 – 1985. „List” jest także tym momentem w historii Pod Budą w którym odchodzi z zespołu Krzysztof Gawlik i Jan Hnatowicz którego zastępuje Marek Tomczyk. Na kompaktowej reedycji płyty można posłuchać jedynej kompozycji gitarzysty napisanej dla Budy „Prośba o buty siedmiomilowe”. Początek lat dziewięćdziesiątych przynosi nową płytę. Choć podobnie jak „List” powstała także z nagrań radiowych uznana jest przez wielu sympatyków zespołu za album najlepszy. „Lecz póki co żyjemy” pojawia się najpierw jako płyta analogowa a trzy lata później wraca w wersji CD „powiększona” o pięć piosenek. Choć formalnie już poza zespołem, Jan Hnatowicz jest obecny na tej płycie jako kompozytor czterech piosenek: „Naftalinowy świat”, „Zwykłe babskie gadanie”, „Nasze razem przez telefon” i muzycznego żartu „Dla chłopaków z budowy”. Taką samą ilością utworów może się popisać na tym albumie jego żona. „Daleko – dwa kroki stąd”, „To tylko katar” „Senna” czy „Ballada o dwóch sukienkach” to jedne z piękniejszych piosenek na tej płycie. Andrzej Sikorowski jest autorem pozostałych piosenek „Mglista piosenka o moim Krakowie”, „Nie pytajcie mnie jak było”, „Rozmowa z Jędrkiem” (duet z Andrzejem Zauchą) , „Panowie do stołu”, „Bez kolejki”, „Toast nasz współczesny”, oraz zamykającej płytę „Dla mojej publiczności na pożegnanie”. Autorskim dokonaniem lidera Budy jest także utwór tytułowy.
W 1989 roku do USA wyjechał Jan Hnatowicz. Dwa lata później dołączyła do niego Anna Treter i Andrzej Żurek. Występowali w Chicago w różnych konstelacjach w zależności od tego kto z polskich wykonawców trafił za ocean.. W tym czasie w kraju, Andrzej Sikorowski koncertował z Andrzejem Zauchą i Krzysztofem Piaseckim jako grupa „Sami”. Nagrał także solową kasetę i płytę „Moje piosenki” z autorskimi utworami. Po powrocie ze Stanów w 1991 „Buda” została „reaktywowana”. Znów razem (także z Janem Hnatowiczem i gościnnie grającym na perkusji Grzegorzem Schneiderem) zagrali „stare i bardzo stare piosenki” w telewizyjnym koncercie. Materiał ten został zarejestrowany i wydany na dwóch kasetach magnetofonowych oraz w wersji kompaktowej jako koncertowa płyta „Blues o starych sąsiadach”. Krążek spotkał się z tak ciepłym przyjęciem fanów, że wkrótce po jego wydaniu powstał pomysł nagrania premierowych piosenek na nową płytę. Trzeba zaznaczyć, że „Blues...” to pierwsza płyta nagrana z myślą o nośniku cyfrowym. Od niej zaczyna się już wyłącznie „kompaktowa” dyskografia zespołu.
W 1993 fani mogli kupić nową płytę „Budy”. Jakże inna i jak niesamowicie podobna, utrzymana w stylu i jednocześnie nosząca znamiona „nowych czasów”. Tylko 12 piosenek a właściwie 11 bo ostatniej „Dobrej rady” autorstwa Grzegorza Turnaua i Andrzeja Sikorowskiego niewielu sympatyków Pod Budą uważa za „budowy” utwór – choć bardzo nawiązuje do ówczesnej problematyki firm fonograficznych usiłujących działać zgodnie z kiepskim bo kiepskim - ale jednak prawem. Płyta przyniosła takie niezaprzeczalne hity jak „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa” (duet A.Sikorowskiego z Grzegorzem Turnauem) „Na całość” śpiewanej z Jorgosem Skoliasem i tytułowy „Jak kapitalizm to kapitalizm”. Jak jednak słuchałoby się tego albumu gdyby nie nastrojowe „Doliczyć do trzech”, „Romans z Harlequina” , „Są takie sprawy” czy „Widziane z księżyca”? Skomponowane przez Jana Hnatowicza,
napisane przez Andrzeja Sikorowskiego a zaśpiewane przez Annę Treter pięknie zdobią tę płytę i sprawiają, że „Kapitalizm” to nie tylko publicystyka na tematy bieżące ale także klimat dla „budowego” tworzenia tak typowy, cenny... W podobnych klimatach są również „Turkusowa polana” i „Wyznanie barmana”,
które są autorskimi dokonaniami lidera zespołu. On sam w tym czasie o swoich tekstach
mówi tak: „...z biegiem czasu uległy modyfikacjom - mniej w nich liryzmu, więcej ironii. Jest to związane z czasem, który upływa, nagromadzonymi doświadczeniami, a co za tym idzie, innego rodzaju postrzeganiem świata - bardziej ironicznym, bardziej zgryźliwym.”
1995 rok to świąteczne płyty: „Kolędy” i „17 zim”. O ile zawartości pierwszej nie trzeba specjalnie omawiać (poza zaznaczeniem debiutu Mai Sikorowskiej w roli
wokalistki) o tyle druga warta jest kilku słów. Zawiera zimowe piosenki i pastorałki z rewelacyjnie zaśpiewaną amerykańską „Pastorałką dla bałwanów” z polskim tekstem Andrzeja Sikorowskiego. Zwraca uwagę także jego autorstwa „Góralska kolęda” oraz
„Nowy rok” - piosenka, za którą otrzymał nagrodę na Festiwalu Piosenki Studenckiej w
Krakowie 25 lat wcześniej. Nie sposób nie wymienić przepięknej i wzruszającej „Pastorałki dla staruszków” czy doskonale osadzonych w klimatach zimowych „Pastorałki Ding-dong” i „Piosenki na karnawał”. Ich kompozytorem jest Jak Hnatowicz. Ostatnią wymienioną piosenkę jak i „Pastorałkę dla poetów” czy „Pastorałkę dla córki” można było usłyszeć już na „Liście do świata”. Jednak na potrzeby tej płyty zostały one nagrane jeszcze raz. Album zamyka „Pastorałka Pod Budą”. Jest to utwór, w którym mamy jedyną okazję usłyszeć jak śpiewa Andrzej Żurek i Marek Tomczyk. To jednak nie koniec płyt wydanych przez Budę w tym roku! Ukazuje się premierowy „Tokszoł”. Otwiera go utwór „Od tamtej chwili”
nawiązujący do początków "Budy". Jest to płyta bardzo urozmaicona, choć
przez to sprawia wrażenie nierównej. Brakuje jej czegoś spójnego, jakiejś myśli...
Tytułowa
odstaje nieco swoim charakterem od pięknych „Damskiej torebki” czy „Wywaru z przywar” autorstwa Hnatowicza i Poniedzielskiego. „Ta sama miłość” śpiewana przez Annę Treter
w duecie z (nikomu jeszcze wtedy nie znaną) Kasią Klich, „Zwyczajna miss” czy „Moja druga strona” to utwory, dzięki którym chętnie sięga się po „Tokszoł”.
Jedną z moich ulubionych jest płyta z 1998 roku „Żal za...” To album zespołu zrealizowany w sposób absolutnie przemyślany, gdzie wszystko ma swój sens, i w którym każda piosenka ma swoje dokładnie wytyczone miejsce. To płyta której słucha się z wielką przyjemnością. Tu nie ma mowy o wyszukiwaniu ulubionych piosenek, o pomijaniu tych, które uważane są za mniej udane lub które z jakichś powodów „odstają” od reszty. Na tej płycie kompozycje Sikorowskiego i Hnatowicza znakomicie się uzupełniają i istnieją w takiej symbiozie jak na żadnej z poprzednich płyt. Fantastyczne aranżacje i świetne brzmienie zaproszonych muzyków, którzy gościnnie wystąpili w tych nagraniach sprawiają, że „Żal za...” jest uważany za jedną z najlepszych płyt krakowskiej Grupy. Maja Sikorowska zaśpiewała na tej płycie z zespołem po raz drugi.
Ostatnią płytą z premierowymi piosenkami była płyta „Razem” z 2001 roku. Wydana tak jak wszystkie kompaktowe krążki przez firmę Pomaton. Moim zdaniem słabsza od dwóch poprzednich jednak zawierająca kilka bardzo dobrych piosenek. Wielu słuchaczy, już w momencie pierwszego słuchania odebrało ją jako pożegnanie i podsumowanie działalności zespołu. Na płycie po raz trzeci zaśpiewała Maja Sikorowska. „Razem” jest płytą bardzo nierówną i nieco odstającą od tego co dotychczas proponowała Grupa. „Co najmniej kilka razy” zamykające tę płytę jest nie do przyjęcia nawet dla największych fanów Budy.
Rok później Anna Treter po raz pierwszy wspomniała o zamiarze nagrania płyty solowej. 11 lat po płycie Andrzeja Sikorowskiego „Moje piosenki” ta informacja powodowała zawsze to samo pytanie: „Czy to koniec Grupy Pod Budą?”, na które padała zawsze ta sama odpowiedź: „Oczywiście, że nie”. Grupa bowiem koncertowała więcej niż w ostatnich latach i miała się
dobrze nie nagrywała tylko nowych płyt. Kiedy jesienią 2002 Anna Treter już bardzo poważnie myślała o swojej pierwszej płycie, Andrzej Sikorowski pisał piosenki dla siebie i Mai na ich wspólny album.
Jesień 2003 przyniosła album „Na południe” firmowany przez Annę Treter. Zawierał 17 piosenek skomponowanych głównie przez Jana Hnatowicza. Autorką większości tekstów była Anna Treter. Fani zespołu repertuar tej płyty mogli poznać wcześniej – na koncertach promujących to wydawnictwo. Płyta została przyjęta bardzo gorąco zarówno przez krytyków jak i publiczność – a to zdarza się bardzo rzadko. Większość dziennikarzy w rozmowach z Anną Treter pytało dlaczego wcześniej nie zdecydowała się na samodzielne śpiewanie. Padały także pytania o kolejną płytę...
Tego samego roku do Grupy dołączyła Maja Sikorowska.
Koniec roku 2005 był dla fanów „Budy” wymarzonym okresem. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się bowiem tak, aby w przeciągu trzech miesięcy pojawiły się aż trzy nowe płyty. 25 września ukazała się druga solowa płyta Anny Treter „Może tak, może nie”. 28 października wspólna płyta Andrzeja i Mai Sikorowskich „Kraków-Saloniki” a w połowie listopada dwupłytowy album „Pod Budą live – Naftalinowy świat”. Zawarte na nim piosenki zarejestrowano podczas koncertu w Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego 3 października. Na dwóch płytach można posłuchać 28 piosenek na 28-lecie istnienia „Pod Budą”.
Przez cały rok 2006 odbywały się koncerty. Jednak nie tylko Grupa koncertowała. Andrzej Sikorowski i Maja w towarzystwie Marka Tomczyka, Jarosława Kagańca, Janusza Witko i Gertrudy Szymańskiej występowali na scenie z repertuarem pochodzącym z ich solowej płyty. Anna Treter ze swoim zespołem: Wojciechem Bobrowskim, Tomaszem Hernikiem, Adamem Niedzielinem, Arturem Malikiem i Janem Hnatowiczem promowała dwie solowe płyty. Podczas tych koncertów towarzyszył jej śpiewający w chórkach i grający na
flugelhornie Jacek Kotlarski. Rok wcześniej (27 listopada 2005) z jego udziałem odbył się koncert w krakowskim klubie „Krzysztofory”. Doskonale zagrany i zaśpiewany materiał został zarejestrowany na profesjonalnym sprzęcie. Dzięki temu w połowie listopada 2006 do sklepów trafiła trzecia płyta Anny Treter – tym razem live – „Bez retuszu”. Świetnie brzmiąca, zawiera piosenkę „Nasze podróże” z płyty „Żal za...” w nowej aranżacji, ze znakomitymi solówkami Jana Hnatowicza i Adama
Niedzielina.
Przez 30 lat istnienia Pod Budą zagrali tysiące koncertów na całym świecie. Odwiedzili wielokrotnie Stany Zjednoczone, Kanadę, Australię, Kraje dawnego ZSRR, obydwa Państwa Niemieckie (jeszcze przed zjednoczeniem) Szwecję, Czechosłowację i wiele innych. Bywały lata, kiedy grali około 200 koncertów rocznie.
Płyty "Złota kolekcja", "Lecz póki co żyjemy" ,
"Żal za.." ," Razem" zdobyły status złotych.
Kolor platyny mają "Blues o starych sąsiadach", "Jak
kapitalizm, to kapitalizm" oraz "Tokszoł".
Rok 2007 to rok trzydziestolecia Grupy Pod Budą. Planowane są koncerty uświetniające ten jubileusz.
Informacje o nich znajdziecie jak zawsze pod tym adesem. Czy będzie jeszcze choć jedna nowa piosenka firmowana nazwą Grupy? Czas pokaże. Michał
Czejgis |