Koncert w Teatrze Wielkim w Poznaniu 29 października 2001

 

 

live.jpg (13729 bytes)Poznański "Teatr Wielki", godzina 19.00. Na scenie tylko instrumenty i sprzęt nagłaśniający - nic więcej. Muzyka która tu za chwilę zabrzmi nie wymaga wyszukanej scenografii. Ci który tu przyszli wiedzą o tym doskonale. Wiedzą też, że będzie to wspaniały wieczór. Na deskach pojawia się Grupa Pod Budą witana przez publiczność głośnymi oklaskami które ustępują dopiero "Balladzie o walizce" rozpoczynającej koncert. W pierwszej części zespół gra swoje starsze piosenki.

Jest więc "Bardzo smutna piosenka retro" i choć to poznański poniedziałkowy wieczór przenosimy się do Krakowa gdzie "Przy niedzieli zabawa" a zaraz po niej, wraz z całą czwórką idziemy "Na całość"... Jak na fanów grupy przystało, solidaryzujemy się z Andrzejem Sikorowskim w jego prośbie o pozostawienie Stolicy w jej obecnym miejscu ( brawa podczas refrenu ) Anna Treter zabiera nas "Turkusową polanę" aby już po chwili, wrócić do Krakowa i wspominać "Ciotkę Matyldę" i to, ile to już lat minęło "Od tamtej chwili" do dziś, kiedy możemy słuchać piosenek z najnowszej płyty "Razem"... "Zmowa z zegarem", przepiękne "Znaków szczególnych brak", i mistrzowsko zaśpiewane przez Annę Treter "Wielkie pranie" wywołują taką samą gorącą reakcję jak starsze utwory. Andrzej Sikorowski zapowiada "wyjątkowo babskie wyznanie" i na scenę wchodzi Maja Sikorowska. "Stowarzyszenie Rannej Rosy" śpiewane przez obydwie Panie brzmi pięknie, po prostu doskonale... Z córką p. Sikorowskiego na scenie ( i nie tylko ) zrobiło się jeszcze bardziej ciepło i rodzinnie... Zaśpiewany przez nią "Głos z oddali" wywołał taką owację, o której marzy chyba każdy artysta. Brawa były ogromne i w pełni zasłużone... Mogliśmy też na chwilę gościć we wsi "Rząska" w której mieszka cała Grupa Pod Budą, a to za sprawą piosenki "Cha - cha dla Ani Dymnej". I znów krakowski Rynek i sentymentalne wspomnienie Piotra Skrzyneckiego w magicznej piosence "Żal za Piotrem S." Były brawa, była owacja na stojąco, były bisy... Było pożegnanie z Poznaniem "Piosenką dla mojej publiczności" i... koniec... Szkoda.

W hallu przy stoisku z płytami i kasetami spora grupa ludzi. Inni rozmawiają o tym wszystkim co wydarzyło się przed chwilą. Siła "Pod Budą" tkwi chyba w tym, że są prawdziwi, że niczego nie udają, że traktują swoich słuchaczy poważnie, a jednocześnie są swobodni i naturalni. Wielkie więc brawa dla całej grupy i oby odwiedzali nasze miasta jak najczęściej bo w każdym z nich czekają ich wierni fani. Stojąc w kolejce do szatni spojrzałem na zegarek - kilka minut po dwudziestej pierwszej.... Wydawało się, że koncert trwał tak krótko...
 


Michu




POWRÓT DO WIADOMOŚCI


STRONA NALEŻY DO SERWISU www.podbuda.art.pl
Webmaster
Michał Czejgis
Design by daltonprojekty 2001-
All rights reserved