|
Andrzej
Sikorowski:
Piosenki jak powiedział Krzysztof Jasiński, zupełnie słusznie to są moje pisanki ponieważ na
dzisiejszy wieczór wybrałem piosenki te które napisałem od początku do końca. Za tego rodzaju egoizm wszystkich bardzo serdecznie przepraszam, no ale tak się złożyło, że jestem autorem i tekstów i melodyjek tych piosenek. Broń Boże nie kompozytorem ponieważ wzbraniam się przed takim określeniem jako człowiek który ledwie układa melodię i kleci nuty.
Grupa Pod Budą ze mną tutaj razem: Anna Treter, Andrzej Żurek, Marek Tomczyk - ludzie z którymi od lat robię to co robię i którzy będą mi dzisiaj w tym wszystkim pomagać.
Zaczynamy. "Piosenka o mojej ulicy" to piosenka napisana bardzo dawno, jedna z pierwszych świadomie napisanych przeze mnie piosenek, po tym już jak przestałem gędźwić coś o
rumiankach to zacząłem pisać coś bardziej do rymu i sensu, chociaż wstydzę się i codziennie wyrzucam sobie, że niewiele walczyłem z caratem i w mojej twórczości niewiele jest piosenek walczących z caratem za co również bardzo Państwa serdecznie przepraszam.
(Piosenka
o naszej ulicy)
"Piosenka o naszej ulicy" kiedyś śpiewana w kabaretowej piwnicy w Krakowie kiedy byliśmy jeszcze nierozerwalną częścią studenckiego kabaretu o tej samej nazwie Pod Budą. Z tejże piwnicy na światło dzienne w zasadzie wyprowadziła nas piosenka która zyskała pewną popularność. Piosenka pomyślana jako pastisz, odebrana bardzo serio i trochę jakby na przekór memu zamysłowi. Ten pastisz
narodził się w tropikalnych upałach Aten w 1978 roku i jest skoczną nie bardzo mądrą piosnką, która spodobała się być może dlatego, że niekoniecznie najmądrzejsze piosnki podobają się.
(Bardzo
smutna piosenka retro)
Kapitalizm w swojej pięknej i czystej formie, przybył do naszego pięknego i niekoniecznie czystego Kraju.
(Jak
kapitalizm, to kapitalizm)
Andrzej
Sikorowski: Do dzisiejszego programu zaprosiłem śpiewających swoich znajomych, z którymi los sprawił zaśpiewałem kiedyś coś tam, i być może kiedyś jeszcze zaśpiewam, dla których coś tam napisałem i być może jeszcze coś napiszę.
Te wizyty otwiera pierwszy z gości Jorgos Skolias.
Jorgos Skolias: Miło mi bardzo, że uczestniczę w tym koncercie, na którym śpiewa się i gra Andrzeja Sikorowskiego razem z jego przyjaciółmi.
Andrzej Sikorowski: Jak Boga kocham nie prosiłem go żeby to mówił!
Jorgos Skolias to jest wokalista, tak bym to powiedział, bo śpiewa jazz i śpiewa pop, co za chwilę - że tak powiem - stanie się tutaj faktem. Jest oprócz tego rodakiem mojej żony, co jest już wystarczającą rekomendacją dla niego.
A teraz piosenka która opowiada jak dwóch takich gentlemanów jak Jorgos i ja, wracają po - mam nadzieję - udanym wieczorze - takim jak dzisiejszy - do domu o godzinie piątej rano i zastanawiają się, czy ich małżonki przywitają ich tradycyjnym chlebem oraz solą. Piosenka nazywa się "Na całość".
(Na
całość)
Andrzej Sikorowski: Jorgos Skolias, jak mówi Maryla Rodowicz: "potrafi warknąć", to znaczy, że śpiewa po prostu rasowo.
Jorgos Skolias: A jak mówi Andrzej Sikorowski: "nieźle kaszle".
Andrzej Sikorowski: Tak, ja mówię "nieźle kaszle". Proszę Państwa, jak powiedziałem Jorgos jest rodakiem mojej małżonki i fakt, że zaśpiewa za chwileczkę po grecku nie powinien budzić niczyjego zdziwienia, natomiast fakt, że ja zaśpiewam z nim po grecku, jest już po trosze kuriozalny. Ale proszę mi ufać - jestem świadom każdego słowa greckiego które padnie z moich ust, czyli po prostu chwalę się, że w jakiś taki sposób ten język opanowałem.
Piosenka opowiada o tym, jak do pewnego miejsca zeszło się sporo znajomych artystów różnego autoramentu świetnie się bawiąc i w ostatniej zwrotce tej piosenki jest wyrażone życzenie, żeby jeszcze jednego faceta który zajmuje się pisaniem zawodowo zaprosić, żeby wszystko co tam się dzieje opisał.
Czyli po prostu tak, jakbyśmy poprosili jeszcze jakiegoś naszego dobrego teksciarza, żeby wziął i opisał to, i potem żeby to zostało nadane w "Muzycznej Jedynce" i wtedy już wszyscy wyłączyliby spokojnie telewizory.
Piosenka grecka którą "damy" razem z koleżką.
(Piosenka
grecka)
Andrzej
Sikorowski: To była oryginalna piosenka grecka, zrobiłem tu wyjątek przez sentyment dla tej muzyki i dla tego Kraju po prostu kocham i tyle.
A teraz osoba którą równie kocham, bo moja córka.
Z Majeczką śpiewamy od czasu do czasu, dzisiaj chcemy wykonać razem piosenkę, to jest rozmowa córy z tatą o naszym pięknym mieście Krakowie.
(Rozmowa
o Krakowie)
Kolejnym gościem jest gość z Warszawy: Krzysztof Daukszewicz. Mieczysław Grochowski przy fortepianie, Andrzej Kleszczewski który gra na co dzień z Daukszewiczem. No i teraz już razem pewien
sztajerek...
(Ciężkie
czasy)
Tytułowa piosenka z ostatniej płyty Pod Budą "Lecz póki co żyjemy".
A teraz o pewnej wróżce z Piwnej 7, czyli z okolic mojego podwórza...
Państwo pozwolą, że równie gorącymi brawami zaproponuję przywitać Grzegorza Turnaua - kolejnego gościa. Jak tak przyglądać się absolwentowi tej szkoły do której moja córka chodziła, to jakoś bardziej rześko tę córkę tam posyłać...
Grzegorz Turnau : Życzyć tylko wszystkim córkom takich ojców - ja bym się oswzajemnił - tylko, że zdaje się Andrzeju nie chodziłeś do tej szkoły...
Nie, ja w ogóle chodziłem do niewielu szkół...
Kiedyś śniło mi się - a rzadko pamiętam sny a ten akurat zapamiętałem - że pewien poseł zaproponował, żeby wrócić stolicę do Krakowa, i pomyślałem sobie, że rany boskie, święte... i napisałem piosenkę którą teraz z Grzegorzem teraz zaśpiewamy o tym właśnie, że... żeby tego nie robili może...
(Nie
przenoście nam stolicy do Krakowa)
Los moje piosenki, związał z jeszcze jedną osobą naszej estrady. Tą osobą którą z pietyzmem teraz zapowiem jest Maryla
Rodowicz.
Maryla Rodowicz: Ja chciałam zapytać, dlaczego z pietyzmem? Chyba się powinnam obrazić?
Nie... dlaczego? Widzisz jak Cię lubią w Krakowie - jeszcze nic nie zaśpiewałaś atu takie brawa...
(Rozmowa
przez ocean)
Maryla Rodowicz: A teraz kolejna piosenka Andrzeja w tonacji c-dur.
To Ty śpiewasz w c-dur... To nie znaczy, że ja piszę wszystko w c-dur...:))
(Pływanie
w szampanie)
Maryla
Rodowicz: I kolejna piosenka "dla odmiany" w tonacji c-dur :)
(Ale
to już było)
Maryla Rodowicz i Jacek Wąsowski - gitarzysta, Krzysztof Daukszewicz, Grzegorz Turnau, Moja ukochana Grupa Pod Budą, moja córka Majeczka która uciekła gdzieś a tu akurat torty... Dziękujemy Państwu bardzo serdecznie!
BRAWA!!!
Wierzcie Państwo, że naprawdę nie mam zielonego pojęcia co zrobić w takiej sytuacji. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to wziąć gitarę i zagrać jeszcze jedną piosnkę... Dziękuję bardzo serdecznie...
Proszę się nie lękać - to będzie bardzo króciuteńka piosenka, która została napisana na okoliczność rostań z publicznością i tak z resztą się nazywa...
(Dla
mojej publiczności na pożegnanie)
Program
wyprodukował Grzegorz Kupiec i Piotr Trela "Studio M" dla programu 2
TVP
|