11
listopada w całej Polsce, obchodzone jest Święto Niepodległości. Tak jest
także w Poznaniu. Nie jest to jednak jedyna okazja do świętowania w moim
rodzinnym mieście. Odkąd pamiętam, tego właśnie dnia, w imieniny Marcina,
Poznań i okolice objadają się rogalami. Jak głosi legenda, gdy przez Poznań
na białym koniu przejeżdżał Święty Marcin , wierzchowiec zgubił podkowę.
Znalazł ją jeden z cukierników i na kształt podkowy wypiekł ciasto ze
specjalnym nadzieniem, z białego maku i wanilii. Na ulicy której patronem
jest właśnie Święty Marcin, co roku urządzane są imprezy pod nazwą
"Imieniny Ulicy" Tak było też w tym roku. Na Placu Zamkowym, na
wybudowanej specjalnie na tę okazję estradzie, można było podziwiać występy
zaproszonych gości. O godzinie 17.10 zaplanowany był koncert grupy Pod Budą.
Połowa listopada to nie jest najlepsza pora na organizowanie plenerowych
imprez. Kiedy przed wyjściem z domu, wyjrzałem przez okno, zastanawiałem się,
czy większość ludzi nie pozostanie w swoich ciepłych domach. Padał deszcz
ze śniegiem, a słupek rtęci był zaledwie kilka kresek ponad zerem. Mile się
rozczarowałem, kiedy po przybyciu na miejsce, zobaczyłem tłum poznaniaków.
Koncert rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem, zgodnie z tradycją
"Balladą o walizce". Potem było wspólne śpiewanie "Bardzo
smutnej piosenki retro" i wszystkich tych najbardziej ukochanych piosenek
Pod Budą. Nie zabrakło też kilku utworów z najnowszej płyty. Pomimo
naprawdę fatalnej pogody, wszyscy uczestniczący w koncercie bawili się świetnie.
Może niektórym poprawiało samopoczucie grzane wino, które można było
kupić tuż obok? |
|
Może osładzała nastrój cukrowa wata sprzedawana na jednym ze straganów?
A może to po prostu muzyka i ta odrobina Krakowa w środku Wielkopolski pozwalała
zapomnieć o zimnie i deszczu który wraz ze śniegiem skutecznie nas moczył...
Czas jak zawsze na koncertach minął zbyt szybko. Jeszcze tylko "Ale to już
było" czyli piosenka "napisana dla koleżanki z Warszawy" i czas
się było pożegnać... Koniec koncertu. Zaraz po nim, spotkałem się z Basią
- jedną z fanek zespołu, która przyjechała do Poznania specjalnie na
koncert. Wspólnie udało nam się porozmawiać z Zespołem... A potem już
tylko powrót do domu, w towarzystwie śpiewającej Grupy Pod Budą... to nic,
że tylko z kasety:))
Michu


Od prawej: Andrzej Żurek, Marek Tomczyk, Anna Treter, Andrzej
Sikorowski, ja i Basia
(PRZEPRASZAM
ZA NIENAJLEPSZĄ JAKOŚĆ ZDJĘĆ)
|
|