Toast nasz współczesny -
wersja z Benefisu "Pod Budą"
To jest toast na naszą Budę, bez której świat znośny był z trudem.
Lecz wtedy zjawiła się cudem, którego tak często brak.
To jest toast za Piwną 7, za Matyldę i Jej słodki Eden
Za walizkę bez której w niebie da się wytrzymać i tak.
To jest toast za nasz kapitalizm, za tych co duzi i tych co mali.
Za tych co nie doczekali i których nam dzisiaj brak.
To jest toast za obie stolice, za rząd, parlament i okolice.
Ministrów, premierów i vice, by nie dręczyli nas w snach.
To jest toast za córki i syna, którym dzień właśnie się zaczyna.
I którym dobry Malina dokładnie objaśnił świat.
To jest toast za męża i żony, za ten wieczór razem spędzony.
Bo już jutro w dalekie strony będziecie jechać pod wiatr.
To jest toast za tę stronę cienia, po której nie spełniają się marzenia,
Lecz zanim przyjdzie czas na "do widzenia" pomarzymy jeszcze ładnych parę lat.
To jest toast wzniesiony Pod Budą, za Wasz księżyc, co sprzyja cudom.
Jego blasku liryczną ułudą karmi się cały nasz świat.